Nagłe ocieplenie stratosferyczne a powrót zimy w Polsce
Obecne ocieplenie, które przyniosło do wielu części Polski temperatury sięgające kilkunastu stopni Celsjusza, jest jedynie przejściowym zjawiskiem i nie oznacza trwałego nadejścia wiosny. Synoptycy ostrzegają, że zima przygotowuje się do kolejnego uderzenia, co jest bezpośrednim skutkiem destabilizacji i rozpadu wiru polarnego. Ta potężna masa mroźnego powietrza, która zazwyczaj rotuje nad Arktyką w najniższych warstwach atmosfery aż do wysokości 50 kilometrów, jest utrzymywana w ryzach przez silne prądy strumieniowe. W sytuacjach, gdy ten system pozostaje stabilny, ekstremalne zimno koncentruje się wokół bieguna północnego. Jednak w bieżącym sezonie doszło do wielokrotnego osłabienia tej struktury, co skutkuje przemieszczaniem się arktycznych mas powietrza na południe, w stronę Europy, Azji oraz Ameryki Północnej. Amerykańscy meteorolodzy zaobserwowali właśnie podział wiru na dwa odrębne ośrodki niskiego ciśnienia, co wprawiło w ruch ultrazimne powietrze podążające za przesuwającym się prądem strumieniowym.
Skutki rozpadu wiru polarnego dla pogody w Europie i USA
Rozbicie jądra wiru polarnego na dwie części zwiastuje nadejście fali mrozów i intensywnych opadów śniegu jeszcze w drugiej połowie lutego, a zimowa aura prawdopodobnie utrzyma się także na początku marca. Jeden z powstałych rdzeni zimna skierował się w stronę zachodniej Kanady i Oceanu Spokojnego, natomiast drugi obiera kurs na Europę i Azję, co zwiastuje dotkliwe spadki temperatur na tych kontynentach. Główną przyczyną tej anomalii jest gwałtowne ocieplenie stratosferyczne, do którego doszło nad Arktyką w pierwszej połowie lutego. Zjawisko to cechuje się ekstremalnie szybkim wzrostem temperatury w górnych warstwach atmosfery, niekiedy nawet o 50 stopni Celsjusza w ciągu kilku dni, co prowadzi do fizycznego rozwarstwienia wiru. Eksperci podkreślają, że tegoroczne ocieplenie w stratosferze miało wyjątkowo gwałtowny przebieg i mogło ustanowić nowe rekordy meteorologiczne. Dodatkowym elementem potęgującym zimową aurę w Europie jest oscylacja północnoatlantycka (NAO), czyli cykl zmian ciśnienia atmosferycznego, który w obecnej fazie sprzyja mroźnej i śnieżnej pogodzie w naszym regionie geograficznym.