Przed nami kilka dni siarczystego mrozu

Od 7 stycznia z dnia na dzień chłód będzie się pogłębiać. Najniższe temperatury prognozowane są na koniec tego tygodnia i potrwają do początku przyszłego, kiedy o świcie termometry w wielu regionach Polski pokażą -15° C, lokalnie od -20/-25°C, a w górach mróz będzie jeszcze silniejszy (nawet -35°C).

Reklama

Mroźna aura utrzyma się najprawdopodobniej do połowy stycznia. Potem prognozowana jest wyraźna zmiana. Do Polski napłynie łagodniejsze powietrze polarno-morskie, który przyniesie szybki wzrost temperatur wartości nawet kilkanaście stopni powyżej zera, gwałtowne roztopy i topnienie śniegu. To scenariusz na jaki na jaki często nie jest przygotowana infrastruktura.

Mróz długotrwały jest groźniejszy niż rekordowy

Jedna bardzo zimna noc to szok, ale systemy zwykle sobie radzą. Kilka dni dużego mrozu z rzędu to zupełnie inna historia. Materiały kurczą się stopniowo, wilgoć zamarza coraz głębiej, a instalacje nie mają kiedy "odpocząć". Właśnie wtedy zaczynają się problemy, których nie widać na pierwszy rzut oka.

Co zaczyna zawodzić jako pierwsze?

Po pierwsze instalacje wodne i kanalizacja. Najczęściej kłopoty pojawiają się w piwnicach, garażach podziemnych i nieogrzewanych częściach budynków. Zamarzające rury pękają dopiero po czasie, a cofki i rozszczelnienia pojawiają się często przy pierwszej odwilży. Szczególnie narażone są instalacje w starszych zabudowach.

Długotrwały mróz oznacza też maksymalne obciążenie sieci energetycznej. To wtedy zdarzają się lokalne przerwy w dostawach prądu, problemy z automatyką kotłów czy spadki wydajności pomp ciepła.

Również elektrozamki i napędy nie lubią mrozu. Po kilku dniach chłodu zaczynają się zacięcia bram garażowych, problemy z domofonami.

Reklama

Kolejnym bardzo dużym problemem jest to, że po długotrwałych mrozach zaczyna pękać nawierzchnia dróg i chodników. Seria zamarzania i odmrażania rozszerza mikropęknięcia, powoduje zapadanie się studzienek i uszkadza krawężniki. Skutki widać dopiero jak zrobi się cieplej.

Zima, do której nie jesteśmy przygotowani

Problemem nie jest sama niska temperatura, ale jej niestabilność. Częste skoki temperatury, wilgoć i długie okresy chłodu to warunki, których wiele sieci i instalacji nie miało " w założeniach". Dlatego coraz częściej obserwujemy sytuacje, w których zima nie bije rekordów, a mimo to powoduje realne straty i utrudnienia.

Co warto zrobić już teraz, przed nadejściem mrozów?

Przede wszystkim należy zabezpieczyć rury w piwnicach i garażach. Możemy zaizolować rury odsłonięte nawet prowizorycznie - pianką izolacyjną, otuliną, a ostateczności grubym ręcznikiem czy matą. To naprawdę daje efekt. Nie zakręcamy całkowicie ogrzewania w pustych lokalach, minimalna temperatura chroni instalację przed zamarznięciem.

Sprawdzajmy też na bieżąco działanie bram, domofonów i zamków. W miarę możliwości usuwamy wilgoć z mechanizmów lub użyjmy preparatów do zamków i prowadnic, silikonowych lub grafitowych. Zwykłe oleje nie są polecane, gdyż często tylko pogarszają sprawę.

Upewnijmy się, że ogrzewanie ma awaryjny tryb pracy. Sprawdzajmy, czy kotły i piece działają stabilnie. Warto mieć awaryjne źródło ciepła, choćby grzejnik elektryczny, koc termiczny czy ciepłą odzież. Zawsze warto mieć pod ręką latarkę i naładowany powerbank. Jeżeli mamy kuchnię na prąd, warto zainwestować w małą butle gazową z palnikiem. Jeśli mieszkamy w domu jednorodzinnym, dobrym rozwiązaniem jest mały agregat prądotwórczy.

Mieszkańcy zabudowy wielorodzinnej, powinni zgłaszać wszystkie drobne usterki od razu do wspólnot i zarządców, zanim staną się poważne.