Termiczny szok o poranku. Arktyczne powietrze przyniesie silny mróz
Zanim nad terytorium kraju dotrą deszczowe fronty, czeka nas kilkadziesiąt godzin zdominowanych przez bardzo niskie temperatury. Wszystko przez odchodzący na wschód wyż, który zaciąga do Polski zimne masy powietrza pochodzenia arktycznego. W ciągu dnia słońce będzie przeplatać się z gęstymi, jesiennymi mgłami, a termometry w najcieplejszych momentach wskażą skromne 5-6 stopni Celsjusza. Prawdziwe uderzenie chłodu odczujemy jednak po zmroku. Brak grubego zachmurzenia doprowadzi do gwałtownego wypromieniowania ciepła z gruntu. W efekcie nocami i o poranku temperatura na południowym wschodzie oraz w dolinach spadnie lokalnie do -5, a nawet -6 stopni Celsjusza. Przymrozki i oszronione szyby staną się normą w większości regionów.
We wtorek zmiana układu sił. Front znad Niemiec przyniesie ulewy i burze
Kluczowy dla rozwoju sytuacji okaże się wtorek, 10 listopada. To właśnie tego dnia granice Polski przekroczy aktywny front związany z głębokim cyklonem atlantyckim. Strefa załamania aury z impetem wejdzie od strony Niemiec i zacznie przesuwać się w głąb kraju. Dla mieszkańców oznacza to nagły i głęboki spadek ciśnienia atmosferycznego, połączony z gwałtownym nasileniem się wiatru. Cyklon sprowadzi ze sobą bardzo wydajne opadowo chmury. Oprócz ciągłych ulew, lokalnie mogą pojawić się rzadkie o tej porze roku burze. Co ciekawe, na styku ścierających się mas powietrza deszcz zacznie przechodzić w deszcz ze śniegiem oraz sam śnieg. Największa szansa na przejściowe zabielenie krajobrazu poza górami pojawi się na wschodzie i południu kraju.
Pół metra śniegu na północy Europy. Jakie są szanse na zimę w Polsce?
Podczas gdy w Skandynawii prognozowane są śnieżne paraliże z opadami rzędu pół metra, a w wyższych partiach Alp gruba, 70-centymetrowa warstwa białego puchu grozi odcięciem górskich kurortów od świata, sytuacja w Polsce będzie znacznie bardziej skomplikowana. Meteorolodzy w swoich długoterminowych wyliczeniach na drugą dekadę listopada (szczególnie w okolicach 16 listopada) regularnie widzą strefy intensywnych śnieżyc. Część modeli sugeruje nawet, że w nasz region może wycelować zasobny w wilgoć niż genueński. Mimo to synoptycy uspokajają: na nizinach nie ma obecnie mowy o trwałej zimie termicznej. Temperatura w dzień będzie utrzymywać się powyżej zera stopni Celsjusza, przez co ewentualny śnieg szybko zamieni się w błoto pośniegowe. Zamiast głębokiej zimy czeka nas kapryśne, typowo listopadowe przedzimie, charakteryzujące się ogromną zmiennością pogody z dnia na dzień.
Szczyt załamania w połowie miesiąca. Apel do kierowców
Prawdziwe apogeum dynamicznej aury prognozowane jest w szerokim przedziale czasowym między 13 a 21 listopada. Wtedy to przez Europę Środkową przetoczy się seria głębokich układów niżowych, generujących długotrwałe opady deszczu i silne porywy wiatru. Choć zima nie zagości u nas na stałe, pierwsze listopadowe incydenty zimowe mogą okazać się niezwykle zdradliwe. Mokry śnieg padający na wychłodzony po mroźnych nocach grunt natychmiast stworzy na drogach niewidoczną warstwę lodu. Mając na uwadze prognozę na 10 listopada i kolejne dni, jazda na letnich oponach stanie się ogromnym ryzykiem. To już absolutnie ostatni dzwonek na wizytę u wulkanizatora, by bezpiecznie przetrwać nadchodzące załamanie aury.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością dziennikarstwo 2.0) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka fotografii, podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/anna-kot-spyra-04061b18b/
