Podczas gdy część Starego Kontynentu przygotowuje się na uderzenie zimy termicznej z całodobowym mrozem i zamieciami, inne obszary pozostaną pod ochroną silnej blokady wysokiego ciśnienia. Taki układ baryczny oznacza, że warunki pogodowe zostaną wyraźnie podzielone na stabilne oraz skrajnie dynamiczne.
Ponad pół metra śniegu i zasypane trasy. Gdzie uderzy zimowy żywioł?
Głównym centrum dynamicznej pogody stanie się północna część kontynentu. Przemieszczający się tam od 10 do 15 listopada cyklon atlantycki przyniesie wielkoskalowe oraz konwekcyjne opady śniegu o bardzo dużym natężeniu. Zimowa nawałnica obejmie swoim zasięgiem szeroki pas ziemi na północy, sięgając aż po zachodnie i północno-zachodnie krańce Europy Wschodniej. Wyliczenia modelu ECMWF wskazują na potężny przyrost pokrywy śnieżnej, która lokalnie może sięgać od 40 do nawet 60 cm świeżego puchu. Silne śnieżyce połączone ze spadkiem temperatury poniżej zera drastycznie pogorszą warunki komunikacyjne, zasypując jezdnie i tworząc zaspy. W wielu miejscach standardowe opony zimowe nie wystarczą i niezbędne okaże się użycie łańcuchów. Poza daleką północą, zima termiczna umocni się także w głównych europejskich pasmach górskich.
Stabilny antycyklon nad Polską. Bardzo zimne noce i duże amplitudy
Sytuacja pogodowa w kraju będzie diametralnie inna. Polska pozostanie w zasięgu stabilnego antycyklonu, którego centrum przemieści się z północno-zachodniej Europy w kierunku południowo-wschodnim. Taka konfiguracja pola barycznego zapewni spokojną, przeważnie suchą aurę bez dynamicznych załamań pogody. Z tego powodu do 15 listopada na polskich nizinach nie są prognozowane opady, które mogłyby doprowadzić do utworzenia się trwałej pokrywy śnieżnej. Wyjątkiem będą jedynie rejony górskie na południu kraju, gdzie lokalnie może sypnąć mocniej. Obecność wyżu przyniesie jednak inne wyzwania - wysokie amplitudy dobowe, bardzo zimne poranki oraz mroźne noce. Wyjątkowo niskie wartości na termometrach utrzymają się w kraju aż do przełomu drugiej i trzeciej dekady listopada.
Przebudowa pola barycznego. Kiedy pierwszy śnieg na nizinach?
Wstępne analizy modeli numerycznych dają nadzieję na nadejście zimowych krajobrazów poza górami dopiero w drugiej połowie miesiąca. Aby śnieżyce dotarły do nizinnych rejonów Polski, konieczna jest całkowita zmiana układu mas powietrza nad Europą. Ewentualna zmiana cyrkulacji na przełomie drugiej i trzeciej dekady listopada może przynosić pierwsze opady śniegu w miastach, choć dokładny termin tego scenariusza wciąż wiąże się z dużą niepewnością. Mimo że na nizinach w najbliższych dniach śniegu nie będzie, synoptycy już teraz apelują do kierowców o zmianę opon na zimowe. Regularne nocne spadki temperatur drastycznie obniżają przyczepność letnich mieszanek gumy, przez co wcześniejsza wizyta w warsztacie wulkanizacyjnym jest kluczowa dla bezpieczeństwa na drodze.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością dziennikarstwo 2.0) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka fotografii, podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/anna-kot-spyra-04061b18b/
