Czas uśpionej czujności. Jaka pogoda czeka nas na Wszystkich Świętych?
Najbliższe dni upłyną nam jeszcze pod znakiem typowo jesiennego spokoju. Oficjalne prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) uspokajają, że przełom miesięcy i sam dzień Wszystkich Świętych przyniosą stabilną aurę z temperaturami w przedziale od 6 do 10 stopni Celsjusza. Obecny nad Europą antycyklon zapewni sporo rozpogodzeń, jednak to właśnie one staną się pułapką - bezchmurne noce przyniosą pierwsze wyraźne przymrozki. Prawdziwa pogodowa rewolucja odpali swoje działa tuż po świątecznym weekendzie, gdy do głosu dojdzie lodowaty prąd prosto z bieguna.
Znamy dokładną datę! Pierwszy śnieg uderzy na nizinach znienacka
Największą bombą pogodową ostatnich godzin jest nagły zwrot w europejskim modelu ECMWF. Do tej pory prognozował on jedynie jesienne ulewy, jednak najświeższa aktualizacja wywróciła te przewidywania do góry nogami. Pierwszy śnieg na polskich nizinach spadnie już 4 i 5 listopada. Zimny front z północnego wschodu zderzy się z wilgotnym powietrzem, fundując nam ekspresowe wejście w zimową aurę:
- Środa, 4 listopada: Zimowe płatki zaczną sypać na północy Warmii i Mazur.
- Noc z 4 na 5 listopada: Nad wspomnianym regionem przejdzie prawdziwa nawałnica. Model ECMWF wieszczy opad sięgający aż 4 centymetrów śniegu w zaledwie jedną godzinę!
- Czwartek, 5 listopada: Zimowy krajobraz zacznie rozlewać się w głąb kraju. Śnieg przykryje Podlasie, Lubelszczyznę oraz Podkarpacie, a przelotne opady dotrą nawet do Wielkopolski.
Warto przypomnieć, że lokalnie zima dała już o sobie znać - pod koniec października pierwsze białe kadry kręcono na Polanie Jakuszyckiej na Dolnym Śląsku. Choć ten wczesnolistopadowy śnieg na nizinach z racji temperatur bliskich zeru szybko stopnieje, to zaledwie przygrywka do tego, co szykuje amerykański model GFS.
Model GFS wieszczy kataklizm: Lodowe piekło i pół metra śniegu
Prawdziwy szok termiczny prognozowany jest na okres między 6 a 12 listopada. Wschodni niż, kręcąc się odwrotnie do wskazówek zegara, wpompuje do Europy Środkowej potężny, arktyczny jęzor zimna. Jeśli wyliczenia amerykańskiego modelu GFS się potwierdzą, temperatura w Polsce runie od 4 do nawet 14 stopni poniżej normy wieloletniej! Przy bezwietrznych, bezchmurnych nocach proces radiacji (wypromieniowania ciepła z podłoża) sprawi, że w wielu regionach temperatura na wysokości dwóch metrów spadnie w okolice od -3 do -8 stopni. Prawdziwy dramat rozegra się jednak w tzw. zastoiskach chłodu - kotlinach i dolinach na południu kraju. Tam ciężkie, lodowate powietrze utknie w zagłębieniach terenu, obniżając słupki rtęci do drastycznych -14, a nawet -17 stopni Celsjusza! W parze z syberyjskim mrozem nadciągną potężne śnieżyce. GFS szacuje, że w wysokich partiach Tatr i Karkonoszy pokrywa śnieżna może osiągnąć pół metra (50 cm). Z kolei potężny paraliż komunikacyjny grozi miastom na południowym wschodzie Polski - w Krakowie czy Sanoku na ulicach może zalegać ponad 20 cm śniegu. Pozostałe niziny Śląska, Podkarpacia czy Lubelszczyzny pokryją się kilkucentymetrową (od 5 do 7 cm) warstwą białego puchu.
Wielka zima czy nagły zwrot w ulewy? Synoptycy tonują nastroje
Redakcja Fakt.pl oraz eksperci IMGW przypominają: prognozy długoterminowe na dwa tygodnie do przodu to wciąż zbiór wariantów, a nie wyrok. Europejski model ECMWF opiera swoje analizy na 51 różnych realizacjach i obok scenariusza śnieżnego wciąż utrzymuje wersję, w której około 9 listopada zamiast śnieżyc przez Polskę przetoczą się potężne, jesienne ulewy deszczu. Jednak tak potężny, zgodny sygnał o napływie arktycznego powietrza nie pojawia się w modelach bez przyczyny. Niezależnie od tego, czy wygra opcja z dwudziestocentymetrowymi zaspami w miastach, czy szybki, topniejący incydent z 4 listopada - czas na letnie opony bezpowrotnie minął. Jeśli nie chcesz spędzić pierwszych dni listopada w gigantycznych kolejkach u wulkanizatora, zarezerwuj termin już teraz.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością dziennikarstwo 2.0) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka fotografii, podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/anna-kot-spyra-04061b18b/
