W poniedziałek IMGW podał, że pod względem termicznym tegoroczny lipiec na przeważającym obszarze kraju był w normie. Jednocześnie najwyższa temperatura w skali kraju to 37,8 stopni Celsjusza, a najniższa – 1,3 st. C (na Śnieżce). Opadowo lipiec 2026 był bardzo zróżnicowany – od 256 proc. do 43 proc. normy z wielolecia.
Lipiec "istotą zmian klimatycznych"
Michał Brennek – doktorant z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN - powiedział w rozmowie z PAP, że lipiec jest przykładem miesiąca, co do którego można mieć różne odczucia i wrażenia. Dla jednych lipiec mógł wydawać się rekordowo ciepły (zwłaszcza biorąc pod uwagę rekord wszechczasów z końca czerwca) lub przeciwnie – deszczowy i chłodny. Dane IMGW pokazały, że lipiec był w normie klimatycznej. Musimy jednak pamiętać, że taki obraz mogą dać duże skrajności – powiedział meteorolog.
Dodał też, że lipiec "doskonale obrazuje istotę zmian klimatycznych". Nie polegają one na tym, że każdy kolejny tydzień jest łagodnie cieplejszy od poprzedniego, lecz na rosnącej niestabilności i nierównowadze energetycznej planety".
Zmiana klimatu wyraźnie przyspiesza
Dane jednoznacznie pokazują, że średnie temperatury na Ziemi rosną z roku na rok, a globalna zmiana klimatu wyraźnie przyspiesza. Obecnie startujemy z dużo wyższego poziomu średnich temperatur niż 20-30 lat temu. Przekłada się to na częstsze, dłuższe i bardziej intensywne fale upałów, zwłaszcza gdy nad Europą zatrzymują się stacjonarne układy wysokiego ciśnienia (tzw. blokady wyżowe), które przynoszą bezchmurne niebo i pompują gorące powietrze z południa – wyjaśniał.
Jak wskazał, jeżeli chodzi o całą Europę, to w ostatnim miesiącu mamy olbrzymie upały praktycznie na całym kontynencie. Copernicus C3S (unijny program obserwacji i monitorowania) podaje, że czerwiec był rekordowo ciepły dla zachodniej Europy i drugim miesiącem w historii pomiarów globalnie. Danych z lipca spodziewamy się pod koniec pierwszej dekady sierpnia, jednak już wiemy, że w Barcelonie 9 lipca padł rekord w 112-letniej historii obserwacji. W Wielkiej Brytanii natomiast padł rekord największej liczby dni z temperaturą powyżej 34 stopni C w ciągu jednego roku. W pierwszej dekadzie sierpnia czeka nas czwarta europejska fala upałów. Kolejnym problemem były pożary - wg stanu na 29 lipca spłonęło 435 tys. ha, co ustępuje jedynie 2022 r., ale sezon pożarów jeszcze trwa. We Francji jest to natomiast absolutny rekord. Podobnie, jeżeli chodzi o liczbę pożarów dla całej Europy - 1200 pożarów (statystyka do 29 lipca) to ponad dwukrotność średniej rocznej liczby pożarów - mówił meteorolog.
Trend zmiany klimatu
Na ten długofalowy trend zmiany klimatu – kontynuował – nakładają się naturalne oscylacje, z których najważniejszą jest obecnie El Niño. Jak tłumaczył Brennek, zjawisko to działa jak nieregularne wahadło, przesuwając energię cieplną z oceanu do atmosfery. Ekspert podał, że na tropikalnym Pacyfiku rozwija się obecnie silna dodatnia anomalia temperatury, która według modeli ECMWF (europejskiego systemu prognozowania pogody) ma potencjał przekroczyć +3 stopnia Celsjusza, co może spowodować powstanie tzw. "super El Niño".
Brennek przypomniał jednak, że wpływ El Niño na pogodę w Polsce jest zróżnicowany. Latem jego wpływ jest praktycznie niezauważalny, co oznacza, że letnich fal upałów w kraju nie można bezpośrednio przypisywać temu zjawisku. Słaby, ale wyraźniejszy wpływ El Niño ujawnia się zimą poprzez nagłe ocieplenie stratosferyczne, co późną zimą skutkuje nadejściem suchego, bezśnieżnego mrozu. Taki scenariusz pogłębiłby i tak katastrofalną sytuację hydrologiczną w Polsce, z bardzo niskimi stanami wód – mówił meteorolog.
"Rok 2027 może być szczególnie trudny"
Natomiast El Niño przynosi wzrost średniej temperatury o 0,1–0,2 stopnia C w kolejnym roku i jeżeli dodamy do tego postępującą zmianę klimatu, rok 2027 może być szczególnie trudny - dodał Brennek. Z kolei odnosząc się do fali upałów zapowiadanych na najbliższe dni, Michał Brennek wyjaśnił, że zbliża się taki sam wyż stacjonarny, który był nad Polską pod koniec czerwca, kiedy padł rekord pomiarów (w Słubicach, gdzie termometry wskazały aż 40,5 st. C.).
Szykuje się dokładnie taki sam typ pogody – tak zwana blokada wyżowa. Nad Europą zatrzyma się ośrodek wysokiego ciśnienia, który z południa będzie transportował ciepłe powietrze. Jednocześnie wyż oznacza niewielkie zachmurzenie lub bezchmurne niebo, dzięki czemu promienie słoneczne będą intensywnie nagrzewać powierzchnię, a ciepło będzie się kumulować. Mamy więc "receptę" na kolejne rekordy – powiedział.
Zagrożenie nie tylko dla ludzi
Ponadto, w ocenie eksperta, rok 2026 może być zapowiedzią wyzwań, z jakimi trzeba będzie się zmierzyć w najbliższych latach, oraz testem systemowej odporności na długotrwałe fale gorąca. Takie warunki stanowią zagrożenie nie tylko dla najmłodszych i najstarszych, osób pracujących na zewnątrz oraz przewlekle chorych, zwłaszcza cierpiących na schorzenia układu krążenia i oddechowego. To także test dla naszej infrastruktury - już najbliższe dni mogą przetestować odporność naszego systemu energetycznego – słyszymy o możliwości wyłączenia bloków energetycznych np. na Węgrzech i w Rumunii, a i sytuacja w naszych elektrowniach nie jest najlepsza, niskie stany rzek plus wysokie temperatury testują również nasze bloki energetyczne – podsumował Michał Brennek.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
