Pogoda na sobotę, 11 lipca 2026
Wschodnia część kraju pozostanie w zasięgu niżu przemieszczającego się nad zachodnią Rosję oraz rozmywającego się frontu atmosferycznego. Z kolei nad zachodnią Polskę nasunie się klin wyżu znad Oceanu Atlantyckiego. Z północy nadal napływać będzie chłodniejsze powietrze polarne morskie, choć na zachodzie zacznie się już ono wyraźnie ocieplać. To jednak dopiero zapowiedź potężnej zmiany - już od 13 lipca model ECMWF HRES prognozuje powrót fali upałów z temperaturami sięgającymi nawet 35 stopni Celsjusza.
Uwaga na burze i grad. Gdzie będzie niebezpiecznie?
Weekend rozpocznie się niespokojnie w centrum oraz na wschodzie kraju, gdzie prognozowane jest umiarkowane i duże zachmurzenie z przelotnymi opadami deszczu. Największe ryzyko wystąpienia lokalnych burz dotyczy następujących regionów:
- Północny wschód (województwo warmińsko-mazurskie i podlaskie) - możliwe sumy opadów do 15–20 mm.
- Lubelszczyzna i Mazowsze - lokalne burze z sumą opadów do 15 mm, niewykluczony jest również drobny grad.
- Pasaż wschodni (województwa łódzkie, pomorskie, małopolskie i podkarpackie) - tam również miejscami rozwiną się komórki burzowe (opady w burzach na południowym wschodzie do 10 mm).
Podczas wyładowań atmosferycznych wiatr z kierunków północnych i północno-zachodnich gwałtownie przybierze na sile. Porywy wiatru w czasie burz mogą osiągać do 55-60 km/h, co lokalnie obniży temperaturę odczuwalną. Silniej wiejący wiatr prognozowany jest także nad morzem oraz wysoko w Sudetach (do 60 km/h).
Ile będzie stopni w sobotę? Zachód najcieplejszy [PROGNOZA DLA MIAST]
Temperatura w sobotę będzie bardzo zróżnicowana. Najchłodniej zapowiada się wschód kraju (19-20 stopni Celsjusza), w centrum odnotujemy około 22 stopnie Celsjusza, natomiast najwięcej słońca i najwyższe wartości zobaczą mieszkańcy zachodu i południowego zachodu (25-26 stopni Celsjusza). Szczegółowa prognoza temperatury maksymalnej dla wybranych miast:
- Białystok: 20 stopni Celsjusza,
- Bydgoszcz: 22 stopnie Celsjusza,
- Gdańsk: 20 stopni Celsjusza,
- Gorzów Wlkp.: 24 stopnie Celsjusza,
- Katowice: 22 stopnie Celsjusza,
- Kielce: 22 stopnie Celsjusza,
- Koszalin: 20 stopni Celsjusza,
- Kraków: 22 stopnie Celsjusza,
- Lublin: 21 stopni Celsjusza,
- Łódź: 22 stopnie Celsjusza,
- Olsztyn: 20 stopni Celsjusza,
- Opole: 24 stopnie Celsjusza,
- Poznań: 24 stopnie Celsjusza,
- Rzeszów: 21 stopni Celsjusza,
- Suwałki: 19 stopni Celsjusza,
- Szczecin: 24 stopnie Celsjusza,
- Toruń: 22 stopnie Celsjusza,
- Warszawa: 22 stopnie Celsjusza,
- Wrocław: 24 stopnie Celsjusza,
- Zielona Góra: 24 stopnie Celsjusza.
W obszarach górskich temperatury będą znacznie niższe. W rejonach podgórskich Karpat spodziewamy się od 17 do 21 stopni Celsjusza. Wysoko w Beskidach i Bieszczadach termometry wskażą 11-14 stopni Celsjusza, w Sudetach 10–12 stopni Celsjusza, a na szczytach Tatr zaledwie około 8 stopni Celsjusza.
Jaka pogoda w nocy z soboty na niedzielę?
W nocy z soboty na niedzielę sytuacja zacznie się uspokajać. Zachmurzenie zmaleje do małego i umiarkowanego. Przelotne opady i zanikające burze utrzymają się najdłużej na Lubelszczyźnie. Termometry w nocy wskażą od 11 do 16 stopni Celsjusza, a w rejonach podgórskich Karpat od 8 do 10 stopni Celsjusza.
Zwrot w prognozach. Nadchodzi afrykański upał do 35 stopni Celsjusza!
Chłodniejsze polarne powietrze morskie, które uderzyło w Polskę po fali gwałtownych zjawisk (przypominających letni monsun), nie zabawi u nas długo. Nad Europę Środkową zaczynają już napływać bardzo gorące masy powietrza z południowo-zachodnich rejonów kontynentu. Efekty tej cyrkulacji będą widoczne najpierw u naszych sąsiadów - w weekend na zachodzie Niemiec termometry wskażą aż 35-36 stopni Celsjusza. Stamtąd ekstremalne ciepło ruszy bezpośrednio do Polski. Mapy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) potwierdzają, że od poniedziałku, 13 lipca, upały obejmą znaczną część kraju, a lokalnie temperatura może poszybować nawet do 35 stopni Celsjusza. Sobotnie ocieplenie na zachodzie kraju (powyżej 25 stopni Celsjusza) to dopiero pierwszy krok w stronę nadchodzącej fali upałów.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością nowe media) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://pl.linkedin.com/in/anna-kot-04061b18b
