Jesienna stabilizacja, którą zawdzięczaliśmy słabnącemu wyżowi, definitywnie odchodzi w przeszłość. Układy baryczne nad naszym krajem i całą Europą Środkową ulegają gwałtownej przebudowie. Zanim jednak uderzy arktyczny chłód, Polaków czeka anomalny wystrzał ciepła, który okaże się jedynie ciszą przed prawdziwym pogodowym armagedonem.
Termiczny rollercoaster. Od +15 stopni Celsjusza do tęgiego mrozu w jeden dzień
Najbliższe dni przyniosą Polakom gigantyczne zaskoczenie. W okolicach połowy tygodnia dynamiczne niżówki zaciągną w nasz region bardzo ciepłe powietrze z południowego zachodu. Efekt będzie wręcz szokujący - na południu kraju termometry oszaleją i wskażą aż 15 stopni powyżej zera. Na tym jednak dobre wiadomości się kończą, bo zmiana aury uderzy bez ostrzeżenia:
- Ekstremalny zjazd temperatur: W ciągu zaledwie jednej doby słupki rtęci w kraju zanotują spadek o ponad 20 stopni.
- Arktyczny atak w noc weekendową: Piątkowe ciepło natychmiast ustąpi miejsca lodowatej nocy, podczas której temperatura w wielu regionach spadnie do -8 stopni Celsjusza.
- Dwucyfrowy mróz na stałe: W drugiej połowie listopada arktyczny chłód zakotwiczy u nas na stałe. Nocne spadki do -10 stopni Celsjusza na nizinach staną się normą, a w ciągu dnia temperatura będzie krążyć wokół zera.
W tle śródziemnomorski potwór. Cyklon niesie pół metra śniegu
Podczas gdy w Polsce głównym problemem stanie się przeszywające zimno, tuż za naszymi granicami - na południu kontynentu - rozegra się prawdziwy pogodowy dramat. Nad wodami Morza Śródziemnego formuje się głęboki cyklon, który wpompuje gigantyczne ilości wilgoci prosto w napływające z północy mroźne powietrze. Dla rejonów alpejskich, Austrii oraz północnych Włoch oznacza to jedno: paraliżujące śnieżyce. Modele numeryczne wskazują, że w kilku falach między 10 a 22 listopada w tamtych rejonach spadnie od 10 do nawet 50 centymetrów świeżego śniegu, a porywisty wiatr wywoła niebezpieczne zamiecie.
Co to oznacza dla polskich kierowców i podróżnych?
Dla Polaków planujących w drugiej dekadzie listopada wyjazdy urlopowe lub służbowe w stronę przełęczy alpejskich, te prognozy to czerwony alert. Istnieje ogromne ryzyko całkowitego zablokowania kluczowych tras i konieczności ich czasowego zamykania przez służby. Sama Polska na nizinach uniknie na razie trwałej, grubej pokrywy śnieżnej - dodatnie temperatury w ciągu dnia będą szybko topić pierwsze listopadowe opady. Prawdziwie biały, zimowy krajobraz zagości na stałe w tym czasie wyłącznie w polskich górach: w Tatrach, Karkonoszach i Beskidach.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością dziennikarstwo 2.0) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka fotografii, podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/anna-kot-spyra-04061b18b/