Przyczyny silnych wiatrów w Europie Zachodniej
Kluczem do zrozumienia nadchodzących anomalii jest dynamiczna sytuacja baryczna nad Oceanem Atlantyckim. W rejonie Grenlandii formuje się potężny ośrodek niskiego ciśnienia. Ten głęboki niż zaczyna właśnie sunąć w kierunku Europy, przemieszczając się w bardzo bliskiej odległości od silnego wyżu ulokowanego na zachód od kontynentu. Tak bliskie sąsiedztwo skrajnie różnych układów barycznych wygeneruje gigantyczny gradient (różnicę) ciśnienia, co na otwartych wodach oceanu oraz na zachodnich wybrzeżach Skandynawii wywoła wichury o niszczycielskiej sile, przekraczającej 160-180 km/h. Kolejne uderzenie żywiołu nadejdzie pod koniec tygodnia - około 23 października - kiedy to kolejny głęboki niż (z ciśnieniem spadającym w centrum do 960 hPa) uderzy w Wyspy Brytyjskie i Irlandię, generując wiatr znacznie powyżej 100-150 km/h.
Prognoza wiatru dla Polski na koniec października
Mieszkańcy naszego kraju mogą jednak odetchnąć z ulgą. Katastrofalne scenariusze wiatrowe z zachodu Europy nas ominą. Nad Europą Środkową rozbudowuje się bowiem rozległa blokada wyżowa. Ten potężny antycyklon zagwarantuje nam dłuższy stabilny okres, chroniąc przed niebezpiecznymi załamaniami pogody i nawałnicami. Zamiast dynamicznych struktur burzowych, wiatry w Polsce będą miały charakter przejściowy i umiarkowany. Najbardziej odczuwalne podmuchy prognozowane są na środę, 21 października, kiedy to wiatr związany z przechodzeniem mało aktywnego frontu osiągnie w porywach 50-60 km/h. Nie jest to wartość zagrażająca bezpieczeństwu, a raczej typowy akcent jesiennej aury.
Wzrost temperatur i powrót ciepłych mas powietrza
Obecność antycyklonu i jego stopniowa wędrówka na wschód otworzy szerokie wrota dla adwekcji (napływu) skrajnie ciepłych mas powietrza z południa Europy. Ciepło, które do tej pory kumulowało się na Półwyspie Iberyjskim (gdzie w Sewilli odnotowano aż 32,9 stopnie Celsjusza), skieruje się prosto do Polski. Apogeum tego ciepłego podmuchu prognozowane jest między 21 a 24 października. Słoneczna aura i niemal bezchmurne niebo sprawią, że odczujemy powrót letnich warunków:
- Gdzie uderzy ciepło Najwyższe wartości odnotują mieszkańcy południowych dzielnic kraju, a także regionów zachodnich i centralnych.
- Rola wiatru fenowego Na południu Polski wzrosty temperatur zostaną dodatkowo podkręcone przez zjawiska fenowe (suchy i ciepły wiatr z gór).
- Ekstremalna anomalia Prognozy wskazują, że dodatnie odchylenie temperatury od normy wieloletniej (z lat 1991-2020) wyniesie w pasie Europy Środkowej od 4 do nawet 11 stopni Celsjusza powyżej średniej. W efekcie słupki rtęci bez problemu wskażą 16-22 stopnie Celsjusza, lokalnie zbliżając się do 23 stopni Celsjusza.
Nocne spadki temperatur i przymrozki
Wysokie temperatury w świetle dnia będą miały jednak swoją wysoką cenę po zmroku. Brak chmur i bardzo suche podłoże doprowadzą podczas długich październikowych nocy do gwałtownego wypromieniowywania ciepła z gruntu (radiacji). W rezultacie będziemy mieli do czynienia z potężną dobową amplitudą temperatur. Podczas gdy popołudnia będą zachęcać do spacerów w lekkich okryciach, noce i poranki przyniosą drastyczne spadki do 0-8 stopni Celsjusza. W obniżeniach terenu oraz w rejonach tzw. mrozowisk regularnie chwytały będą przymrozki i mróz. Dodatkowo, przy bezwietrznej aurze, rano rozwijać się będą gęste mgły radiacyjne, drastycznie ograniczające widzialność. Taka termiczna huśtawka bez wątpienia zmusi wielu Polaków do masowego uruchomienia domowych systemów grzewczych.
Prognoza opadów i zmiana aury po 23 października
Stabilna i ciepła aura zacznie psuć się w okolicach 22-23 października. Wspomniany wcześniej front atmosferyczny zepchnie ciepłe powietrze na wschód i otworzy drogę dla wilgotnych mas powietrza. Druga połowa trzeciej dekady października upłynie już pod znakiem zablokowanego słońca i zdecydowanie gorszych nastrojów biometeorologicznych. Mapy opadowe pokazują powrót deszczu praktycznie każdego dnia po 23 października. Koniec miesiąca w całym kraju zapisze się więc jako ponury i mokry. Dobrą wiadomością jest jednak fakt, że modele numeryczne do samego końca października nie widzą szans na opady śniegu na nizinach.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością nowe media) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://pl.linkedin.com/in/anna-kot-04061b18b
