Mapy pogodowe na zimę 2026/2027. Co nas czeka?
Wielu Polaków zadaje sobie pytanie, czy nadchodzące miesiące przyniosą paraliż komunikacyjny i zaspy, czy też czekają nas kolejne święta bez grama białego puchu. Odpowiedź dają najnowsze modele numeryczne opublikowane przez uznane agencje NOAA oraz ECMWF. Zamiast tradycyjnej, stabilnej aury, czeka nas dynamiczny i pełen zwrotów akcji sezon, który mocno podzieli Polskę na skrajnie różne strefy klimatyczne.
Anomalie na Pacyfiku zmienią zasady gry
Głównym reżyserem pogody w Europie w najbliższych miesiącach będzie Ocean Spokojny. To tam rozwija się rekordowo silne El Niño. Amerykańscy klimatolodzy oceniają szanse na jego pełną aktywność na ponad 90 procent. Dane wskazują, że przełom roku może przynieść zjawisko o skali nienotowanej od wielu lat. Dla mieszkańców Polski oznacza to jedno: napływ cieplejszych i bardzo wilgotnych mas powietrza znad Atlantyku. Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych szacuje, że średnie temperatury w kraju mogą przewyższyć normę wieloletnią o 1 do 2 stopni Celsjusza. Taka sytuacja sprawi, że na nizinach klasyczny śnieg będzie regularnie przegrywał walkę z opadami deszczu.
Podział Polski na strefy. Kto zobaczy prawdziwą zimę?
Mimo że statystyki zapowiadają cieplejszy sezon, rozkład opadów nie będzie identyczny dla każdego województwa. Z analiz Severe Weather Europe wynika, że fani narciarstwa i mroźnych widoków powinni spoglądać w stronę dwóch konkretnych obszarów:
- Południowe pasma górskie - naturalna bariera wysokościowa pozwoli na utrzymanie się ujemnych temperatur i akumulację pokrywy śnieżnej.
- Północno-wschodni kraniec kraju - Podlasie i Mazury, jako polski biegun zimna, najdłużej oprą się atlantyckim odwilżom.
Na drugim biegunie znajdzie się zachód oraz południowy zachód Polski. To tam prognozowany jest największy deficyt śniegu, a mapy anomalii wyraźnie sygnalizują wartości poniżej normy. Z kolei Warszawa oraz Mazowsze znajdą się w strefie przejściowej. Oznacza to, że środek kraju uniknie ekstremalnych anomalii i doświadczy aury najbardziej zbliżonej do średniej z ostatnich lat.
Co oznaczają ujemne anomalie? Kierowcy muszą uważać
Synoptycy uspokajają, że czerwone czy różowe barwy na mapach prognostycznych nie oznaczają całkowitego braku zimy. To jedynie sygnał, że w ogólnym rozrachunku białego puchu spadnie mniej niż zazwyczaj. Nawet w cieplejszym sezonie nie zabraknie kilkudniowych uderzeń mrozu i nagłych śnieżyc. Paradoksalnie, taka konfiguracja baryczna jest wyjątkowo niebezpieczna dla kierowców. Częste wahania temperatury wokół zera stopni będą prowadziły do błyskawicznego zamarzania mokrych nawierzchni, powodując zdradliwą gołoledź. Eksperci podkreślają, że prezentowane mapy to na razie wstępny szkic długoterminowy. Wraz z upływem tygodni parametry modeli będą precyzowane, a układ stref opadów może ulec przesunięciu.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością nowe media) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://pl.linkedin.com/in/anna-kot-04061b18b
