Narodziny pogodowego potwora. Skąd ten kataklizm?
Za nadchodzącą katastrofą pogodową stoi gigantyczna różnica ciśnień, która w najbliższych dniach zablokuje Europę. W sam środek kontynentu - na wysokości kanału La Manche i północnej Francji - wjedzie potężny cyklon, w którego centrum barometry wskażą poniżej 980 hPa. W tym samym czasie wokół niego stacjonować będą silne wyże osiągające nawet 1040 hPa. Przyroda zrobi wszystko, aby wyrównać ten drastyczny kontrast baryczny na małym obszarze. Efektem ubocznym tej walki mas powietrza będzie potworna siła wiatru.
Dwa uderzenia w odstępie godzin. Zachód spowije paraliż
Prognozy wskazują, że zachodnia część kontynentu zostanie zaatakowana dwukrotnie w bardzo krótkim odstępie czasu:
- Pierwsza fala (czwartek): Strefa huraganowego wiatru uderzy w czwartek po południu w południowo-zachodnie regiony Wysp Brytyjskich oraz północ Francji. Na lądzie podmuchy przekroczą 120 km/h, wyrywając drzewa z korzeniami i paraliżując ruch lotniczy oraz morski.
- Druga fala (weekend): Zanim pierwszy układ zdąży wypełnić się i wyciszyć nad Bałtykiem, znad Oceanu nadejdzie kolejny, jeszcze głębszy niż. Przyniesie on na brytyjskim i francuskim lądzie wiatr dochodzący do 130 km/h, a na otwartych wodach nawet 170 km/h.
Dynamiczny zwrot w Polsce. Wiatr da się we znaki
Choć niszczycielskie centrum żywiołu przetoczy się na zachód od naszych granic, Polska mocno odczuje skutki tego załamania aury. Czeka nas bardzo niespokojny koniec tygodnia z dużą ilością deszczu. Najtrudniejsze warunki panować będą w czwartek. We wschodniej oraz północno-wschodniej części kraju porywy wiatru osiągną od 50 do 75 km/h, co skutecznie utrudni poruszanie się po drogach. Prawdziwe niebezpieczeństwo czeka jednak mieszkańców gór i turystów - tam prędkość podmuchów już teraz wynosi od 70 do nawet 120 km/h. W piątek i sobotę wiatr w głębi kraju spadnie do 40-50 km/h, ale w połączeniu z wilgocią drastycznie obniży temperaturę odczuwalną. Do końca października silnej, niszczącej wichury w Polsce na szczęście nie widać, jednak ciepłe i słoneczne dni musimy już na dobre pożegnać.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością nowe media) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://pl.linkedin.com/in/anna-kot-04061b18b
